wtorek, 9 grudnia 2014

Rozdział 6.5 O.o

Rozdział już jest... jak widać xD Ale co to za pół? Pamiętacie jak pisałam, że mam ileś tam ileś pomysłów na sekundę... Tak to właśnie zalążek jednego z pomysłów. A mam już z tego zalążku niezłą sadzonkę. Więc zapraszam do lektury.
A dziś bez pytań bo fabuły nie zdradzę. Jak nie doczytasz to nie wiesz... xD


Godzina 19. Nadal rozmawiamy. Patryk opowiada Jeremiemu o naszym pochodzeniu i muszę wtrącić swoje pięć groszy.
-W sumie to nie mieliśmy zbyt łatwego dzieciństwa. Ale to na ukształtowało- ton mam cichy, nie głośniejszy od szeptu.
-A jeśli można się spytać. Łączy cię coś z tym chłopakiem? Patrzyłaś tak dziwnie na niego. Widać to było od razu. Patryk pewnie też to zauważył-pyta Jeremi. Biorę głęboki uspokajający oddech. W moim ciele odzywa się nieproszona osoba: „Łączy, łączy.” Tak... to jest właśnie moja wredna podświadomość której często nie lubię. Po chwili namysłu odpowiadam.
- Wiesz... po za powiedźmy pracą nic na nie łączy- mówię. Jeremi wierci się na kolanach Patryka. Co on wyprawia? Śmieję się w duchu... przecież dobrze wiem co. Sama reakcja Pata jest już bardzo wiadoma. Obdarowuje szyję kochanka pocałunkami.
-Pati, a nie powinnaś już iść- pyta nie odrywając się do szyi kochanego. Ta... ja już wiem co ty chcesz robić. Spławiacz jeden. Próbuję wstać jak najsmętniej umiem. I wiem, że to mi wychodzi. Udaję się do korytarza ubieram kozaczki, biorę żakiecik i krzyczę pożegnalnie.
-Na razie!- po czym wychodzę.
W Warszawie o tej godzinie jest ślicznie. Pałac Kultury prezentuje się bosko. Jak ja tu długo nie byłam. Przechodzę obok Złotych Tarasów i wchodzę do jednego z budynków sąsiadujących mu. Staję przed drzwiami mieszkania 15. Dzwonię w dzwonek i otwiera mi je Florian bez koszulki z kroplami spływającymi po klatce piersiowej. O ja walę! Florek wpół nago. Przygryzam wargę wpatrując się w to zjawisko. To co, że jest moim przyjacielem. I tak wygląda genialnie. A jak by wyglądał bez tych czystych spodni... dobra moje myśli galopują zbyt daleko. Trzeba się odezwać.
-Cześć-mówię cicho.
-Cześć-odpowiada mi troszkę głośniej.-Wejdź proszę- mówi. Więc wchodzę do przed pokoju. Jest piękny. Złote ściany komponują z brązową komodą na kurtki i buty. Chyba miał tu remont.
-Sorka za to, ale przed chwileczką byłem pod prysznicem. Nie spodziewałem się, że tak szybko przyjdziesz. Usiądź zaraz nagramy ten odcinek, a potem... coś się wymyśli- salon jest duży. Tak, jest duży. Biała farba na ścianach jest pokryta czarnymi wzorkami, a czerwona kanapa i lustro genialnie współgra z całą przestrzenią. Statyw z lustrzanką już jest gotowy. Konsola także. Jak ja lubię grać w gry. I nie mało to nam czasu zajmuje ten nagrywanie. Kiedy zerkam ukradkiem na zegarek jest dopiero po 23.30. Normalka. Tak normalka... ale nie dla mnie.
-Chcesz coś pooglądać? Mam sporo kolekcje filmów-mówi wskazując na półkę z różnymi tytułami które mi nic nie mówią. Podchodzę do półki zamykam oczy palec wskazujący wyciągam i zaczyna jeździć po każdym z pudełek zatrzymując się w pewnym momencie. Tytuł nic mi nie mówi. „Kraina Rozkoszy” pokazuję pudełko Florianowi. Ten szelmowsko się uśmiecha i mówi.
- Lepiej nie...komedia... ale lepiej nie- robię „ smutne oczka pieska”- nie Pati, nie wolno- mówi surowo. Tak jakby nie chciał abym to oglądała ze względów...właśnie jakich? Czemu nie to? Dobra nie, to nie. Zamykam jeszcze raz oczy i ponownie powtarzam czynność. Wylosowuję „Ludzką stonogę”. O nie wiem co to. To jest jeden z najbardziej strasznych horrorów jakie są. JA NIENAWIDZĘ HORRORÓW! Krzyczę w myślach. Jak człowiek mógł coś takiego wymyślić? No, ale dobra jakoś sobie przecież poradzę...prawda?
Ostatnia scena jest najstraszniejsza. Nawet nie mam zamiaru jej opisywać. Po prostu straszna twarz pojawia się tak niespodziewanie na ekranie plazmy że podskakuję na kanapie i nie kontrolując już ruchów, przyklejam się do torsy Florka. O kurwa. Co ja robię? Nie powinnam. Odrywam się i odsuwam od Florka.
-Patiś muszę ci coś powiedzieć-mówi przyciszonym głosem. Patrzę na niego przestraszonym spojrzeniem. Straszna twarz plus to co zrobiłam przed chwileczką właśnie skutkuje takim spojrzeniem.
-Więc powiedz.
- Czekałem już tyle lat aby ci to powiedzieć. Sprawdzałem czy to nie jest coś innego. Czy może ktoś inny...-przerywa. Co on chce mi powiedzieć? Nie rozumiem.- Jednak to cały czas jest i jest, i jest, i nie chce się skończyć. Czekałem na odpowiednią chwilę-ścisza głos- Kocham cię Pati Mej... -urywa i patrzy na mnie. Szczęka mi opada. Dosłownie mam ją na ziemi, a ona tarza się w kurzach wykonuje piruety w prawo i lewo oraz aksle do góry opadając na jedną nogę...znaczy ząb... Na jeden ząb. Że co?! Jak? Jak to? Wstaję i zaczynam chodzić przed kanapą. On nie wstaje. Próbuje patrzyć na mnie. Włosy latają mi po barkach tułając się po biodrach prawie z każdej stronie.
-Czemu mi nie powiedziałeś wcześniej?!- dusze krzyk.- Jak? Czemu mi nie mówiłeś, przecież jesteśmy przyjaciółmi... To znaczy ja tak myślałam- jego mina staje się smutna.-Florian!- krzyczę kiedy widzę że usieka wzrokiem. Podchodzę szybkim krokiem chwytam jego brodę i ostro zaczynam całować. On zdezorientowany moim zachowaniem otwiera usta i mój język zaczyna szybką sambę z jego językiem. Wstaje jak na skrzydłach. Po chwili tego przyjemnego pocałunku odrywam się rzucając go na kanapę. Nie wie co się dzieje.
-Pysznie smakujesz – nachylam się i  mruczę mu to do ucha.. Idę do przedpokoju zostawiając go samego nie w tym świecie. Ubieram kozaczki za kolanko biorę żakiecik i krzyczę:
-Widzimy się jutro!- po czym wychodzę. 
 Staję u progu domu wpół do drugiej. Patryk mnie zabije... Wolno otwieram drzwi. Może mi się upiecze. Możliwe, że śpi... Przechodzę przedpokojem i cicho się rozbieram. W łóżku dostrzegam Jeremiego, lecz bez Patryka. Kuźwa! Wychodzę z sypialni. Nie zauważyłam, że w kuchni pali się światło. Staję w progu.
-Gdzie byłaś?- mówi cicho. Tak lodowato.
-Wiesz gdzie przecież- mówię tak sucho i zimno jak on.
-Czemu tak późno?!- krzyczy.
-Oglądałam film...i... przygotowywałam się do spotkania. Doszło jeszcze nagranie oraz musieliśmy porozrywać i porozdzielać wszystkie wejściówki. Wiesz jak długo to trwa. Musiałam u niego dłużej zostać. Przepraszam, że nie zadzwoniłam.
-Martwiłem się Pati. Myślałem, że coś ci zrobi- siadam na krzesło tak, że widzę drzwi do kuchni i siedzącego Patryka. Nagle w drzwiach staje Jeremi. Obudził się. Pewnie słyszał jak się kłócimy. Jeśli to możemy nazwać kłótnią.
-Idź spać Jeremi- syczy nawet się nie odwracając. Wiem czemu. Przeczesuje włosy i przeszywa mnie swoim spojrzeniem. Siedzimy tak cicho. Jeremi nadal stoi i się nam przygląda.-Idź- mówi. Wiem, że mam przerąbane. Jeremi wycofuje się, odchodzi do pokoju.
-Pat nie jestem dzieckiem. A teraz przepraszam jestem zmęczona- mówię z wyrzutem jak by to była jego wina. Wstaję stanowczo. Wiem, że jutro będzie pogadanka rano. Dobra, dobra jakoś sobie poradzę. Chyba. Idę do gościniaka. Spać, spać, spać! Łóżko, duże łóżko. Rozbieram się do bielizny. A co mnie to jestem przecież u swoich. Zamykam oczy i przypominam sobie to co dzisiaj się wydarzyło. Sporo jazdy samochodem. Spotkanie Patryka i jego chłopaka. Moi fani, i Florek...kurwa. Czemu? Czemuś tak Boże chciał? No dobra wiem potajemnie kocham go, ale nie wiedziałam, że on tak cierpiał próbując mi to powiedzieć od tylu lat. A jeśli o tym dowiedzą się inni YouTubers to ja mam zwalone po kwadracie ha, a nawet po sześcianie. I przez to myślenie tracę świadomość i budzę się nazajutrz rano. Słońce jest tak jasne... och jak ja nie lubię się budzić. Pospała bym jeszcze no, ale czas wstać. Muszę zjeść śniadanie, potem iść coś wybrać na spotkanie. Samo przygotowanie areny do gier i...oooooooch. No dobra Pati trzeba wstać. Ledwo co wlekę się w bieliźnie do kuchni. Nie spodziewałam się, że Jeremi już wstał. Czemu Patryk śpi?
-Cześć Jeremi- mówię słodko. Oby się nie zapytał oby się nie zapytał.
-Witaj- odpowiada mi tak samo.-Co się wczoraj działo? Czemu jesteś prawie nago...Zimno jest-  i się zapytał. Fuck! No  może trochę zimno. Ale przyjemnie zimno.
-A nic. Czemu wtedy wstałeś? Obudziliśmy cię?- pytam ściszonym głosem. Im mniej powiem tym chyba lepiej co nie?
-Tak.
-Ach...to przepraszam. Nie chciałam. Gdzie Patryk? Śpi?
-Tak. Wczoraj był taki chłodny. Taki...zły-na jego twarzy widzę smutny uśmiech. Szelmowski, ale smutny.
-A może słuchaj. Pójdziesz ze mną na spotkanie z fanami? Był byś moim towarzyszem-uśmiecham się.- To co młody wchodzisz?
-Tak!- odkrzykuje głośno i chyba tym budzi Patryka. Tak. Słyszę kroki z sypialni. O nie zaraz będzie kłótnia. Staje w progu i bacznie nam się przygląda.
-Cześć. Długo spałeś- oznajmię mu. Ten kiwa mi głową. Jak na razie jest okej.
-Nie powinnaś tego robić-mówi zimno. O nie nadal jest zły.
-Pat po pierwsze Jeremi tu jest i nie chcę abyś robił mi kazanie, i się kłócił przy nim, ze mną. Po drugie nie wiem czemu się złościsz. Po trzecie nie jestem już małym dzieckiem i mogę wracać kiedy chcę. A i idę dziś z nim na Meet-Up... to znaczy z Jeremim. I chcę abyś został i troszkę ochłonął- odwracam się w stronę Jeremiego.- Młody ubieraj się za piętnaście minut wychodzimy-Jeremi wybiega podekscytowany.
-Ach tak Pati? Wiesz co jesteś nie do...-nie kończy zdania.- Dobra idźcie ja zostanę- poddaje sie, a potem odwraca sie- później się rozmówimy- i zostawia mnie samą w kuchni. Jest serio wkurzony. Teraz to już tam pies moja dupa. Martwię się o Jeremiego. Patryk w takim humorze to nieobliczalna bestia. Dobrze, że go zabieram. A jeśli potem  dowiem się od młodego, że coś mu zrobił to Boże miej go w opiece. Jeremi staje przed drzwiami. Pewnie jest już gotowy. Idę się ubrać. Plus jest taki, że nie było wykładu o moim ubiorze jaki teraz na sobie mam. Szybko się ubieram. Zabieram Go-Pro oraz lustrzankę z Nikona i wychodzę wraz z Jeremim.


ps. sporo co? :* Jak na mnie xD 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz