A dziś bez pytań bo fabuły nie zdradzę. Jak nie doczytasz to nie wiesz... xD
Godzina 19.
Nadal rozmawiamy. Patryk opowiada Jeremiemu o naszym pochodzeniu i muszę
wtrącić swoje pięć groszy.
-W sumie to
nie mieliśmy zbyt łatwego dzieciństwa. Ale to na ukształtowało- ton mam cichy,
nie głośniejszy od szeptu.
-A jeśli
można się spytać. Łączy cię coś z tym chłopakiem? Patrzyłaś tak dziwnie na
niego. Widać to było od razu. Patryk pewnie też to zauważył-pyta Jeremi. Biorę
głęboki uspokajający oddech. W moim ciele odzywa się nieproszona osoba: „Łączy,
łączy.” Tak... to jest właśnie moja wredna podświadomość której często nie
lubię. Po chwili namysłu odpowiadam.
- Wiesz...
po za powiedźmy pracą nic na nie łączy- mówię. Jeremi wierci się na kolanach
Patryka. Co on wyprawia? Śmieję się w duchu... przecież dobrze wiem co. Sama
reakcja Pata jest już bardzo wiadoma. Obdarowuje szyję kochanka pocałunkami.
-Pati, a nie
powinnaś już iść- pyta nie odrywając się do szyi kochanego. Ta... ja już wiem
co ty chcesz robić. Spławiacz jeden. Próbuję wstać jak najsmętniej umiem. I
wiem, że to mi wychodzi. Udaję się do korytarza ubieram kozaczki, biorę
żakiecik i krzyczę pożegnalnie.
-Na razie!-
po czym wychodzę.
W Warszawie
o tej godzinie jest ślicznie. Pałac Kultury prezentuje się bosko. Jak ja tu
długo nie byłam. Przechodzę obok Złotych Tarasów i wchodzę do jednego z
budynków sąsiadujących mu. Staję przed drzwiami mieszkania 15. Dzwonię w
dzwonek i otwiera mi je Florian bez koszulki z kroplami spływającymi po klatce
piersiowej. O ja walę! Florek wpół nago. Przygryzam wargę wpatrując się w to
zjawisko. To co, że jest moim przyjacielem. I tak wygląda genialnie. A jak by
wyglądał bez tych czystych spodni... dobra moje myśli galopują zbyt daleko.
Trzeba się odezwać.
-Cześć-mówię
cicho.
-Cześć-odpowiada
mi troszkę głośniej.-Wejdź proszę- mówi. Więc wchodzę do przed pokoju. Jest
piękny. Złote ściany komponują z brązową komodą na kurtki i buty. Chyba miał tu
remont.
-Sorka za
to, ale przed chwileczką byłem pod prysznicem. Nie spodziewałem się, że tak
szybko przyjdziesz. Usiądź zaraz nagramy ten odcinek, a potem... coś się
wymyśli- salon jest duży. Tak, jest duży. Biała farba na ścianach jest pokryta
czarnymi wzorkami, a czerwona kanapa i lustro genialnie współgra z całą
przestrzenią. Statyw z lustrzanką już jest gotowy. Konsola także. Jak ja lubię
grać w gry. I nie mało to nam czasu zajmuje ten nagrywanie. Kiedy zerkam
ukradkiem na zegarek jest dopiero po 23.30. Normalka. Tak normalka... ale nie
dla mnie.
-Chcesz coś
pooglądać? Mam sporo kolekcje filmów-mówi wskazując na półkę z różnymi tytułami
które mi nic nie mówią. Podchodzę do półki zamykam oczy palec wskazujący
wyciągam i zaczyna jeździć po każdym z pudełek zatrzymując się w pewnym
momencie. Tytuł nic mi nie mówi. „Kraina Rozkoszy” pokazuję pudełko Florianowi.
Ten szelmowsko się uśmiecha i mówi.
- Lepiej
nie...komedia... ale lepiej nie- robię „ smutne oczka pieska”- nie Pati, nie
wolno- mówi surowo. Tak jakby nie chciał abym to oglądała ze względów...właśnie
jakich? Czemu nie to? Dobra nie, to nie. Zamykam jeszcze raz oczy i ponownie
powtarzam czynność. Wylosowuję „Ludzką stonogę”. O nie wiem co to. To jest
jeden z najbardziej strasznych horrorów jakie są. JA NIENAWIDZĘ HORRORÓW!
Krzyczę w myślach. Jak człowiek mógł coś takiego wymyślić? No, ale dobra jakoś
sobie przecież poradzę...prawda?
Ostatnia
scena jest najstraszniejsza. Nawet nie mam zamiaru jej opisywać. Po prostu
straszna twarz pojawia się tak niespodziewanie na ekranie plazmy że podskakuję
na kanapie i nie kontrolując już ruchów, przyklejam się do torsy Florka. O
kurwa. Co ja robię? Nie powinnam. Odrywam się i odsuwam od Florka.
-Patiś muszę
ci coś powiedzieć-mówi przyciszonym głosem. Patrzę na niego przestraszonym
spojrzeniem. Straszna twarz plus to co zrobiłam przed chwileczką właśnie
skutkuje takim spojrzeniem.
-Więc
powiedz.
- Czekałem
już tyle lat aby ci to powiedzieć. Sprawdzałem czy to nie jest coś innego. Czy
może ktoś inny...-przerywa. Co on chce mi powiedzieć? Nie rozumiem.- Jednak to
cały czas jest i jest, i jest, i nie chce się skończyć. Czekałem na odpowiednią
chwilę-ścisza głos- Kocham cię Pati Mej... -urywa i patrzy na mnie. Szczęka mi
opada. Dosłownie mam ją na ziemi, a ona tarza się w kurzach wykonuje piruety w
prawo i lewo oraz aksle do góry opadając na jedną nogę...znaczy ząb... Na jeden
ząb. Że co?! Jak? Jak to? Wstaję i zaczynam chodzić przed kanapą. On nie
wstaje. Próbuje patrzyć na mnie. Włosy latają mi po barkach tułając się po
biodrach prawie z każdej stronie.
-Czemu mi
nie powiedziałeś wcześniej?!- dusze krzyk.- Jak? Czemu mi nie mówiłeś, przecież
jesteśmy przyjaciółmi... To znaczy ja tak myślałam- jego mina staje się
smutna.-Florian!- krzyczę kiedy widzę że usieka wzrokiem. Podchodzę szybkim
krokiem chwytam jego brodę i ostro zaczynam całować. On zdezorientowany moim
zachowaniem otwiera usta i mój język zaczyna szybką sambę z jego językiem. Wstaje jak na skrzydłach. Po chwili tego przyjemnego pocałunku odrywam się
rzucając go na kanapę. Nie wie co się dzieje.
-Pysznie
smakujesz – nachylam się i mruczę mu to
do ucha.. Idę do przedpokoju zostawiając go samego nie w tym świecie. Ubieram
kozaczki za kolanko biorę żakiecik i krzyczę:
-Widzimy się
jutro!- po czym wychodzę.
Staję u progu domu wpół do drugiej. Patryk
mnie zabije... Wolno otwieram drzwi. Może mi się upiecze. Możliwe, że śpi...
Przechodzę przedpokojem i cicho się rozbieram. W łóżku dostrzegam Jeremiego,
lecz bez Patryka. Kuźwa! Wychodzę z sypialni. Nie zauważyłam, że w kuchni pali
się światło. Staję w progu.
-Gdzie
byłaś?- mówi cicho. Tak lodowato.
-Wiesz gdzie
przecież- mówię tak sucho i zimno jak on.
-Czemu tak
późno?!- krzyczy.
-Oglądałam
film...i... przygotowywałam się do spotkania. Doszło jeszcze nagranie oraz
musieliśmy porozrywać i porozdzielać wszystkie wejściówki. Wiesz jak długo to
trwa. Musiałam u niego dłużej zostać. Przepraszam, że nie zadzwoniłam.
-Martwiłem
się Pati. Myślałem, że coś ci zrobi- siadam na krzesło tak, że widzę drzwi do
kuchni i siedzącego Patryka. Nagle w drzwiach staje Jeremi. Obudził się. Pewnie
słyszał jak się kłócimy. Jeśli to możemy nazwać kłótnią.
-Idź spać
Jeremi- syczy nawet się nie odwracając. Wiem czemu. Przeczesuje włosy i przeszywa
mnie swoim spojrzeniem. Siedzimy tak cicho. Jeremi nadal stoi i się nam
przygląda.-Idź- mówi. Wiem, że mam przerąbane. Jeremi wycofuje się, odchodzi do
pokoju.
-Pat nie
jestem dzieckiem. A teraz przepraszam jestem zmęczona- mówię z wyrzutem jak by
to była jego wina. Wstaję stanowczo. Wiem, że jutro będzie pogadanka rano.
Dobra, dobra jakoś sobie poradzę. Chyba. Idę do gościniaka. Spać, spać, spać! Łóżko, duże łóżko. Rozbieram się do bielizny. A co mnie to jestem przecież u
swoich. Zamykam oczy i przypominam sobie to co dzisiaj się wydarzyło. Sporo
jazdy samochodem. Spotkanie Patryka i jego chłopaka. Moi fani, i
Florek...kurwa. Czemu? Czemuś tak Boże chciał? No dobra wiem potajemnie kocham
go, ale nie wiedziałam, że on tak cierpiał próbując mi to powiedzieć od tylu
lat. A jeśli o tym dowiedzą się inni YouTubers to ja mam zwalone po kwadracie
ha, a nawet po sześcianie. I przez to myślenie tracę świadomość i budzę się nazajutrz rano. Słońce jest tak jasne... och jak ja nie lubię się budzić. Pospała
bym jeszcze no, ale czas wstać. Muszę zjeść śniadanie, potem iść coś wybrać na
spotkanie. Samo przygotowanie areny do gier i...oooooooch. No dobra Pati trzeba
wstać. Ledwo co wlekę się w bieliźnie do kuchni. Nie spodziewałam się, że
Jeremi już wstał. Czemu Patryk śpi?
-Cześć
Jeremi- mówię słodko. Oby się nie zapytał oby się nie zapytał.
-Witaj-
odpowiada mi tak samo.-Co się wczoraj działo? Czemu jesteś prawie nago...Zimno
jest- i się zapytał. Fuck! No może trochę zimno. Ale przyjemnie zimno.
-A nic.
Czemu wtedy wstałeś? Obudziliśmy cię?- pytam ściszonym głosem. Im mniej powiem
tym chyba lepiej co nie?
-Tak.
-Ach...to
przepraszam. Nie chciałam. Gdzie Patryk? Śpi?
-Tak.
Wczoraj był taki chłodny. Taki...zły-na jego twarzy widzę smutny uśmiech.
Szelmowski, ale smutny.
-A może
słuchaj. Pójdziesz ze mną na spotkanie z fanami? Był byś moim towarzyszem-uśmiecham
się.- To co młody wchodzisz?
-Tak!-
odkrzykuje głośno i chyba tym budzi Patryka. Tak. Słyszę kroki z sypialni. O
nie zaraz będzie kłótnia. Staje w progu i bacznie nam się przygląda.
-Cześć.
Długo spałeś- oznajmię mu. Ten kiwa mi głową. Jak na razie jest okej.
-Nie
powinnaś tego robić-mówi zimno. O nie nadal jest zły.
-Pat po
pierwsze Jeremi tu jest i nie chcę abyś robił mi kazanie, i się kłócił przy
nim, ze mną. Po drugie nie wiem czemu się złościsz. Po trzecie nie jestem już
małym dzieckiem i mogę wracać kiedy chcę. A i idę dziś z nim na Meet-Up... to
znaczy z Jeremim. I chcę abyś został i troszkę ochłonął- odwracam się w stronę
Jeremiego.- Młody ubieraj się za piętnaście minut wychodzimy-Jeremi wybiega
podekscytowany.
-Ach tak
Pati? Wiesz co jesteś nie do...-nie kończy zdania.- Dobra idźcie ja zostanę-
poddaje sie, a potem odwraca sie- później się rozmówimy- i zostawia mnie samą w
kuchni. Jest serio wkurzony. Teraz to już tam pies moja dupa. Martwię się o
Jeremiego. Patryk w takim humorze to nieobliczalna bestia. Dobrze, że go
zabieram. A jeśli potem dowiem się od
młodego, że coś mu zrobił to Boże miej go w opiece. Jeremi staje przed
drzwiami. Pewnie jest już gotowy. Idę się ubrać. Plus jest taki, że nie było
wykładu o moim ubiorze jaki teraz na sobie mam. Szybko się ubieram. Zabieram
Go-Pro oraz lustrzankę z Nikona i wychodzę wraz z Jeremim.
ps. sporo co? :* Jak na mnie xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz