środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział 3

Wreszcie powracam! Po tak długiej przerwie (za co przepraszam) dodaję ten nieszczęsny rozdział.
Co zrobi Jeremi? Czy Jeremi wie co czuje? Czy jest coś pomiędzy nim a Patrykiem? Co się stanie po ujawnieniu prawdy? I czy chłopak w końcu się przebierze...?  TEGO DOWIECIE SIĘ W TYM ROZDZIALE! Zapraszam do czytania i miłej lektury :3 A i sorka za błędy ale przestawiła mi się klawiatura i czekam na nową.


''Nie rozkleję się przecież jestem mężczyzną. Nie mogę się rozklejać jak baba jakaś nooo... Nie mogę! Ale co ja mam mu powiedzieć? Ja nie wiem nic... No nie wiem! Nawet nie wiem co mam zrobić. Co ja mu powiem? A jak on będzie zły to co? A jak mnie uderzy? Nie on chyba by mnie nie uderzył. Nie śmiałby zrobić tak strasznej rzeczy. Wiem to...chyba. Mam! Jak będę gotowy to mu powiem. I wtedy będę wiedział wszystko!” Odkręcił kran. Polała się zimna woda. Jeremi złączył ręce i nalał jej trochę. Nachylił głowę i rzucił nią na swoją twarz i trochę na włosy. Woda spłynęła po jego twarzy tworząc strumyki i krople. Spojrzał w lustro. Jego oczy były zaczerwienione. Myśli się jednak uspokoiły. Czas było już wyjść z tej toalety. Potarł jeszcze oczy i zamrugał kilkakrotnie, po czym spojrzał na drzwi i pokierował się w ich stronę. Znów był w korytarzu. Wyszedł do przedpokoju i rozejrzał się jeszcze raz. Zobaczył jeszcze parę nowych nieznane dla niego drzwi. Nie wiedział gdzie one prowadzą więc nie zastanawiając się i nie zawracając sobie tym głowy, poszedł do kuchni. Tam Patryk czekał na niego dokańczając jabłko.
 -I co namyśliłeś się?- jego głos był poważny i ściszony. Trochę przestraszył tym chłopaka mimo to podszedł do stołu i zasiadł naprzeciwko tęczowo włosego.
 -Tak. Namyśliłem się i jak będę gotowy to ci powiem.- spłoszony Jeremi z poważniał w tym momencie. Brązowooki gwałtownie wstał, czym bardzo przestraszył młodszego aż odskoczył trochę w tył. Przestraszył się nie na żarty. Oddech jego przyśpieszył. Patryk to szybko zauważył.
-Co się tak boisz? Przecież mówiłem że ci nic nie zrobię.-podszedł do niego i mocno go przytulił. Mały troszkę się uspokoił. Znów poczuł te znajome ciepło.
-Musimy iść na zakupy bo nie ma co zrobić ci na śniadanie. Słoneczko idziesz ze mną?
 -Do...dobrze.-starszy wyczuł niepewność w jego głosie.
-Ale czego ty się tak boisz. Ja ci nic nie zrobię. Idziemy tylko na zakupy po jedzenie. Głodny jesteś prawda? No to chodź kupimy coś i wracamy. Dobrze? Nie ma co się bać ja cię kocham. Nie mam ochoty cię zgwałcić albo zabić.- zachichotał cicho odwracając głowę od Jeremiego. Nie chciał aby zobaczył że to dla niego śmieszne.
- Nie ma co się bać ja jestem grzeczny, ja nie gryzę...chyba że poprosisz.- podał chłopakowi rękę.
To co idziesz?
-No dobra...i nie gryź!- niebieskooki zaczął się cichutko śmiać gdy wychodzili z kuchni.
-Gdzie jest wyjście?- Zapytał. Nadal nie wiedział jak ,teoretycznie jego dom, wygląda. Trochę się gubił. Starszy zaprowadził go do jednych z nieznanych dla niego drzwi. Otworzył je szybko, energicznie i wparował do pokoju. Mały pokoik z łóżkiem 2-osobowym, szafą, i telewizorem średniej wielkości. Nie wyglądało na to żeby ktoś tu przebywał w ostatnich tygodniach. Jeremi ujrzał jeszcze jedno wejście. Patryk podszedł do drzwi.
-Idź się przebrać, bo w takim stroju na miasto cię nie puszczę..-Powiedział spokojnie i uchylił drzwi. Chłopak ujrzał pełne ciuchów pomieszczenie. Spojrzał na siebie. Był jeszcze w niebieskiej piżamie w zielone kropeczki. Nieśmiało poszedł do drzwi i wszedł do pokoju. Na krzesełku leżały już ciuchy dla niego. Drzwi się powoli zamknęły. Był sam...znaczy on i ciuchy, dużo ciuchów. Podszedł do krzesła i wziął to co na nim leżało. Koszulka z bananem i obcisłe, niebieskie dżinsy. Ściągnął powoli piżamę. W lustrze naprzeciw ukazała się goła sylwetka chłopaka. Nie miał bokserek, niczego nawet jakiś majtek, stringów nic. „Zimno się coś zrobiło.” Pomyślał lecz w kupce nie było żadnej bielizny.. Rozejrzał się szukając wzrokiem jakiejś bielizny. Nic nie było, same ciuchy. Wypuścił ze świstem powietrze i ubrał się.
-Pięknie wyglądasz słoneczko. A teraz chodź idziemy na zakupy.- Wyprowadził go z pokoju i jeszcze innym drzwiami wyszli na ogródek gdzie znajdowała się furtka którą powoli poszli na miasto.