Jakie śniadanie urządzi Patryk? Czy nadszedł czas na pierwsze zbliżenie? Co się stanie potem?
Tego i jeszcze więcej dowiecie się w ty rozdziale!
Brązowooki otworzył drewniane drzwi. Światło wbiło się do pokoju. Szybko rozpięli buty, ściągnęli buty i powędrowali do kuchni. Tam rozpakowali zakupy i położyli na ceramiczny blat.
-Ale jestem głodny. Konia z kopytami bym zjadł. Patryk na co masz ochotę.. znaczy zjeść na śniadanie?- Kasztanowłosy spojrzał na mężczyznę, który się tajemniczo uśmiechnął po czym zachichotał cicho.
-Ciebie słoneczko zjadłbym w całości. Jakieś resztki by się znalazły. Jesteś taki słodziutki, że na śniadanie nie powinienem jeść takich słodyczy jak ty...-Podszedł do kochanka i chwycił go za biodra przyciągając do siebie. Zmysłowo zamruczał i pocałował go w czoło. Ręka z bioder kierowała się powoli do męskości chłopaka. Ten próbował się uwolnić lecz nic nie wskazywało na to żeby Patryk miał zamiar puścić.- Kochanie nie wierzgaj się tak . Przecież jesteśmy w domu nikt tu nas nie widzi. Chyba że sąsiedzi coś knują i jakieś tu zamiary mają... ale nie sądzę żeby tak było. Nikt nas chyba nie podgląda...a rozumiem, że nie masz ochoty. No to ja będę musiał się jakoś powstrzymać. Będzie to dla mnie trudne, ale jakoś sobie poradzę. No to ja idę szykować śniadanie dla ciebie- Patryk wypuścił go. Ten odetchnął z ulgą i usiadł przy stole. Mężczyzna podszedł do zakupów i wziął parę rzeczy. Wziął coś nabroił podsmażył i przed kochankiem dumnie położył talerz. Przygotował on omlet z dżemem truskawkowym i śmietanką, z świeżo krojonymi brzoskwiniami i do tego na posypkę suszone truskawki w postaci wirków. A jak to pięknie wyglądało. Jeremi z zapałem chwycił za widelec i zaczął pochłaniać wszystko.
-Jezu co... Jak ty to? To jest boskie! Daj mi przepis... albo nie rób takie codziennie proszę... no po prostu boskie!- Omlet mniej już piękny znikał z talerza szybciutko. Trochę to dziwiło Patryka. Pierwszy raz widział go tak głodnego. Nieco go to podniecało. Tak napalone słoneczko na jego omlecik...Ani się obejrzał, a już talerz był czyściutki i jeszcze do tego wylizany na błysk. Niebieskooki złapał się za swój pełny brzuch.
-Ale to było dobre. A jak mogę na ciebie mówić bo tak po imieniu to nie ładnie.-Młodszy spojrzał na starszego który mył jego teoretycznie „czysty’ talerz.
- Nie wiem jak chcesz mi to obojętne. Ważne że jesteś przymnie i że jesteś cały mój, i tylko mój, i nie zapominaj o tym.-Po tych słowach chłopak wstał i pokierował się do wyjścia z kuchni.- Co już idziesz? To ja idę z tobą.-Położył czysty już talerz i podbiegł do kochanka. Oboje poszli do sypialni. Chłopiec włączył program muzyczny i usiadł na lóżko. Patryk się do niego dołączył. Przysunął się do niebieskookiego. Ich spojrzenia się spotkały, lecz chłopak uciekł wzrokiem na telewizor, a bardziej na plazmę. Mężczyzna przesunął głowę kasztanowłosego i łapczywie pocałował. Jego ręka powędrowała pod bluzkę. Jeremi odchylił głowę i zaczął cicho pojękiwać.
W tej chwili usłyszeli gwałtowne uderzenie drzwi wejściowych o ścianę oraz energiczne i głośne stukanie obcasów o podłogę. Oboje usiedli wyprostowani wbijając wzrok w plazmę.
-No cześć kochani chyba nie przerywam wam zabawy?- kobieta stanęła w wejściu. Jeremi ją znał. To ta sama którą spotkał w sklepie. Wysoka, szczupła jej włosy były długie aż do kolan. Tęczowowłosa kobieta w czarnej sukni. Patryk gwałtownie wstał i podszedł jakby podenerwowany do kobiety. Wyszli na korytarz.
-Co ty tu robisz?! Przecież mówiłem, że wyjeżdżamy i nas nie będzie. To, że zostaliśmy, to chwila, a to że masz klucze nie usprawiedliwia cię do pobytu tu!
-Pat no nie denerwuj się tak. Tu jest tak pięknie i postanowiłam nagrać vlogaska i chwila tylko no proszę tylko chwila...-Kobieta przytuliła brązowokiego. Ten pokiwał głową i poszedł do sypialni.
-Kotku mam dla ciebie nowinę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz