piątek, 11 lipca 2014

Rozdział 2

Dzień Dobry kochani! Mam dla was rozdział o jeden dzień szybciej, ponieważ jutro z rana już wyjeżdżam na kolonie. Tak no i właśnie tak pomyślałam zamiast przerwy 3 tygodniowej, dam wam rozdział dziś i za 2 tygodnie następny. Spróbuję jeszcze na blogasku zdać wam relacje, jak się mam i czy jest fajnie, ale nie wiem, czy moja komórka jest do tego zdolna, więc zapraszam do czytania i trzymajcie się cieplutko.
Niech pogoda będzie z tobą :3



-Czyli już pamiętasz?- Patryk, szczęśliwy oderwał się od młodszego i spojrzał w jego niebieskie jak niebo oczy. Jego ręka dotchnęła delikatnie policzków kasztanowłosego. W oczach Jeremiego pojawiła się gorzka łza. Nadal nie pamiętał. To coś w środku ,co kazało mu wierzyć w każde słowo mężczyzny, nadal nie odstąpiło go na krok. Smutno mu było, nie mógł powiedzieć tego samego co Patryk... jakby go nie kochał, lecz tak nie było. On go chyba kochał, ale jeszcze się do tego nie przekonał. Mógł nie wierzyć lecz wierzył.
-Nie...-Druga łza spłynęła na rękę starszego. Tęczowo włosy starł ją i mniej radośnie zapytał.
-A kochasz mnie w ogóle ?- podchwytliwe pytanie miało na celu zobaczyć czy naprawdę nie pamięta miłości. Dni które spędzili razem. Oczy Jeremiego, zaszklone, uroniły sporą ilość łez, które skapały na jego ciało. Spuścił głowę, patrząc w ziemie. Łzy ociekały mu z policzków coraz szybciej większymi ilościami. Płakał, nie umiał tego powstrzymać. Nie umiał.... nie mógł...
-Tak czy nie... no kotku nie płacz ja nic ci nie zrobię jak mi powiesz.- Odsunął krzesło i spokojnym krokiem poszedł  po papier zawieszony na stojaku, obok zmywaka. Wrócił do ukochanego, podniósł jego głowę i przetarł jego zaczerwienione oczy. Policzki lekko dotchnoł papierem, który wchłonął wszystkie krople. Wpatrywał się w jego oczy. Te niebieskie oczy które tak kochał...tak pragnął go, chciał, aby on był przy nim, chciał się znowu budzić obok niego. Chciał jego ręki, złączonej ze swoją, chciał widzieć jego roześmianą, delikatną buzię, jego jędrną pupcię na jego kolanach. Chciał bawić się jego włosami, czuć ich  waniliowy zapach. Jeden dzień bez jego, to jak wieczność, jak umrzeć samemu i powstać z nim. Usiadł na krześle obok niego. Kasztanowłosy uciekł wzrokiem w stronę szafki po jego prawej stronie. Nadal nie wiedział, nie mógł się zdecydować ,co mu powiedzieć. Cisza w jego duszy nie pomagała mu w tym. Uciekał wzrokiem, tylko aby nie spojrzeć na oczy Patryka. W domu nic nie było słychać ,oprócz szlochu niebieskookiego. Myśli biły się ze sobą. „Tak albo nie.. nie wiem co mam zrobić. Może mu coś powiem że chcę do toalety albo coś?” Myśl ta była chyba jedynym wyjściem z tej sytuacji...znaczy tylko tak sądził. Mógłby się przyznać, że go kocha, ale było by to trochę jak kłamstwo w stronę mężczyzny. „Czekaj ale gdzie jest toaleta? Przecież ja nie wiem. Może się go zapytam pewnie wie.” Wcielił swój mały plan w życie.
-Przepraszam muszę do toalety. Czy może wiesz gdzie jest?- Spojrzenia obu spotkały się. Młodszy szybko uciekł wzrokiem na kran z którego kapała powoli zimna woda. Zacisnął omyłkowo nogi by pogonić odpowiedź brązowookiego.
-Drzwiami,  prosto i korytarzem. Tylko wróć. Proszę...- Mężczyzna pokazał palcem na wejście do kuchni. Jeremi wstał z krzesła i pokierował się w stronę toalety. Idąc, obserwował to, co go otaczało. Po prawej, wysokie schody prowadzące na górę, na strych. Drzwi do sypialni w jakiej był niedawno. Na samym końcu przedpokoju stały wielkie wrota. Prowadziły chyba do łazienki. Poszedł krótkim korytarzem i dotarł do przestronnych drzwi. W tym domu było tyle przejść, że można było się naprawdę zgubić. Otworzył je i ujrzał małą ale dobrze wykorzystaną przestrzeń. Kibelek stał sobie czekając, aż ktoś na niego usiądzie. Troszkę dalej było lustro otoczone lampkami. Sam nie wierzył że to wszystko było jego. To na pewno nie był jego dom. Tak naprawdę nie przyszedł tu aby się załatwić, tylko aby pomyśleć. Pozbierać myśli porozrzucane po całej głowie. Ustał obok lustra i rozpłakał się ponownie.

Przepraszam za wszelkie błędy <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz