środa, 9 lipca 2014

Rozdział 1

No jakoś sprężyłam dupkę i jeszcze dziś ( lecz to już jutro xD ) dodaję pierwszy rozdział opowiadania. Nie wiem czy komuś się to spodoba, ale jak coś to co złego, to nie ja. No więc zapraszam do czytania i z góry przepraszam za błędy <3


Światło słoneczne przedzierało się przez pokuj. Była godzina 9, rano. Kasztanowłosy otworzył niebieskie oczy. Rozejrzał się po pokoju. Niczego nie pamiętał, nie wiedział gdzie jest, co tu robi. Usiadł na skrawku łóżka, rozejrzał się jeszcze raz po pokoju w jakim był. Cisza wszechobecna świdrowała jego uszy. Przetarł oczy i wstał, dreptając przed siebie. Pokuj był wyposażony w telewizor, a naprzeciwko niego wielkie łóżko już porozwalane przez Jeremiego. Komoda stojąca przy łóżku odbijała poranne promienie słoneczne. Niebieskooki spostrzegł małe drzwi przed sobą, a za nimi półki i szuflady. Podszedł do drzwi, szukając czegoś wzrokiem. Nikogo nie było. Sam stał w drzwiach, wpatrując się bezsensownie w nicość. Wtem coś zaszło go od tyłu ,chwytając za biodra i podsuwając do siebie. Chłopak poczuł jakby znajome ciepło, lecz niczego sobie nie przypominał.
-Jak się spało, słoneczko?- rozległ się głos zmysłowy i cichy. Jeremi od razu się odwrócił i odsunął. Popatrzył na wysokiego mężczyznę stojącego przednim. Kolor jego włosów był niespotykany wśród normalnych mężczyzn na tym świecie. Umięśniony, wysoki, piękny, znajomy... Czuł, że go zna. Wiedział to, lecz podświadomość kazała się zapytać.
-Kim ty jesteś i co chciałeś mi zrobić?- chłopak patrzył w oczy mężczyzny. Brązowe prawie czarne wpatrywały się w niego z pożądaniem.
-Kochany, co to za zabawa? Może ja też się w nią pobawię- jego głos wbił się w uszy Jeremiego.
-To nie zabawa...ja nic nie pamiętam, nie znam cię, nie wiem w ogóle co tu robię, jak się tu znalazłem, kim jestem...? Powiesz mi coś, czy ty może coś wiesz?- mężczyzna nagle spoważniał złapał chłopaka za rękę i przeprowadził przez próg prowadząc do kuchni. Małe pomieszczenie  zlew, kuchęka, komoda i półki, regały. Na środku stał wielki stół z miseczką czerwonych jak krew jabłek. Patryk, bo tak się zwał tęczowowłosy, brązowooki, posadził chłopaka na krześle, a sam usiadł obok niego.
- Jesteś Jeremi Petr, jesteś moim kotkiem, mieszkamy u ciebie w twojej chałupce i kocham cię jak nikogo więcej na świecie. Jesteś piękny i tylko mój...znaczy tak sądzę. Nie wiem czemu nie pamiętasz wszystkiego, ale tak jest i nie odstane od tego na zawsze. Kocham cię czy tego chcesz, czy nie, czy pamiętasz, czy nie i tak, tak będzie!- Tęczowo włosy stanowczo sięgnął po jabłko, gryząc je z impetem. Niebieskooki spojrzał na mężczyznę, nie wiedział co zrobić. Coś w środku niego kazało mu go przytulić... to chyba było jego serduszko... Wierzył mu, czuł to, wiedział, że to jest prawda. Podsunął krzesło do Patryka . Zarzucił swoje drobne ręce na brązowookiego . Ten przytulił go do siebie i w milczeniu przytulali się tak jakieś dobre 10 minut.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz