Światło słoneczne przedzierało się przez pokuj. Była godzina
9, rano. Kasztanowłosy otworzył niebieskie oczy. Rozejrzał się po pokoju.
Niczego nie pamiętał, nie wiedział gdzie jest, co tu robi. Usiadł na skrawku
łóżka, rozejrzał się jeszcze raz po pokoju w jakim był. Cisza wszechobecna
świdrowała jego uszy. Przetarł oczy i wstał, dreptając przed siebie. Pokuj był
wyposażony w telewizor, a naprzeciwko niego wielkie łóżko już porozwalane przez
Jeremiego. Komoda stojąca przy łóżku odbijała poranne promienie słoneczne.
Niebieskooki spostrzegł małe drzwi przed sobą, a za nimi półki i szuflady.
Podszedł do drzwi, szukając czegoś wzrokiem. Nikogo nie było. Sam stał w
drzwiach, wpatrując się bezsensownie w nicość. Wtem coś zaszło go od tyłu
,chwytając za biodra i podsuwając do siebie. Chłopak poczuł jakby znajome
ciepło, lecz niczego sobie nie przypominał.
-Jak się spało, słoneczko?- rozległ się głos zmysłowy i
cichy. Jeremi od razu się odwrócił i odsunął. Popatrzył na wysokiego mężczyznę
stojącego przednim. Kolor jego włosów był niespotykany wśród normalnych
mężczyzn na tym świecie. Umięśniony, wysoki, piękny, znajomy... Czuł, że go
zna. Wiedział to, lecz podświadomość kazała się zapytać.
-Kim ty jesteś i co chciałeś mi zrobić?- chłopak patrzył w
oczy mężczyzny. Brązowe prawie czarne wpatrywały się w niego z pożądaniem.
-Kochany, co to za zabawa? Może ja też się w nią pobawię-
jego głos wbił się w uszy Jeremiego.
-To nie zabawa...ja nic nie pamiętam, nie znam cię, nie wiem
w ogóle co tu robię, jak się tu znalazłem, kim jestem...? Powiesz mi coś, czy
ty może coś wiesz?- mężczyzna nagle spoważniał złapał chłopaka za rękę i
przeprowadził przez próg prowadząc do kuchni. Małe pomieszczenie zlew, kuchęka, komoda i półki, regały. Na
środku stał wielki stół z miseczką czerwonych jak krew jabłek. Patryk, bo tak
się zwał tęczowowłosy, brązowooki, posadził chłopaka na krześle, a sam usiadł
obok niego.
- Jesteś Jeremi Petr, jesteś moim kotkiem, mieszkamy u ciebie w twojej
chałupce i kocham cię jak nikogo więcej na świecie. Jesteś piękny i tylko
mój...znaczy tak sądzę. Nie wiem czemu nie pamiętasz wszystkiego, ale tak jest
i nie odstane od tego na zawsze. Kocham cię czy tego chcesz, czy nie, czy pamiętasz, czy nie i tak, tak będzie!- Tęczowo włosy stanowczo sięgnął po jabłko, gryząc
je z impetem. Niebieskooki spojrzał na mężczyznę, nie wiedział co zrobić. Coś w
środku niego kazało mu go przytulić... to chyba było jego serduszko... Wierzył
mu, czuł to, wiedział, że to jest prawda. Podsunął krzesło do Patryka .
Zarzucił swoje drobne ręce na brązowookiego . Ten przytulił go do siebie i w
milczeniu przytulali się tak jakieś dobre 10 minut.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz